Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Ayo~ Z tej strony Bandur ;3 Przygotowałam dzisiaj dla was recenzję comebacku HIGH4, którzy ostatnio gościli na blogu w cyklu "Nieznane". Cieszę się, że ktoś jeszcze poza mną interesuje się tym świetnym zespołem nugu*~ Zanim przejdziemy do omawiania najnowszego mv, chciałabym, wraz z Dooors oczywiście, podziękować za ostatnią aktywność! Naprawdę szybko uwinęliście się ze zgromadzeniem 5-ciu komentarzy, oby tak dalej ^^

Teaser

Możemy zacząć od tego, że jest to już trzeci w tym roku singiel, który grupa wypuściła na rynek. W styczniu przywitali nas nastrojową balladą, w czerwcu pokazali coś energetycznego i nagle, zupełnie niespodziewanie przyszedł czas na comeback w listopadzie! Zwariowałam z radości na myśl o ich powrocie, bo mimo, że nie minęło wiele miesięcy, to jednak HIGH4 pozostawiają "na głodzie", gdyż wytwórni jakoś nie spieszy się wydać jakiś album w Korei (bo przecież lepiej zainwestować w Japonię, tam kupią wszystko). Po roku od debiutu mają tylko 9 piosenek, gdzie dla porównania debiutanci z tego roku tacy jak Seventeen na chwilę obecną mogą pochwalić się 10 kompozycjami. Trochę to smutne, ale mamy przecież rozmawiać o D.O.A, więc do roboty~ Singiel początkowo zapowiadały zdjęcia poszczególnych członków zespołów (pozwólcie, że nie będę komentować pozy Sunggu)

Alex
 
Sunggu

Youngjun

        
Myunghan

Potem pokazały się kolejne cztery zdjęcia z planu teledysku, jedno zdjęcie grupowe, okładka singla (możecie ją zobaczyć na górze notki) oraz teaser w formie dobrze nam znanego filmiku: 


Byłam pod sporym wrażeniem tej zapowiedzi, bo kompletnie się tego nie spodziewałam. Wszystko utrzymane w mrocznym klimacie, trochę mgły, płonący anioł i chwytliwe "Oh, I'm losing control" tylko podkręciły moje feelsy. Od początku czułam, że tym razem naprawdę pokażą coś ekstra, co zachwyci szersze grono publiczności. I nieskromnie mówiąc - miałam rację ;)

MV



Generalnie w nocy z niedzieli na poniedziałek jakoś nie bardzo chciało mi się spać, a prowadzona z przyjaciółką rozmowa jeszcze bardziej oddalała mnie od snu. Co jakiś czas na ekranie tabletu pokazywało mi się powiadomienie z KakaoGroup o HIGH4, gdzie odliczano czas do teledysku. Jako, że i tak nie miałam zamiaru jeszcze się kłaść, nabijałam serduszka na VApp, dodałam dwa komentarze, a potem czekałam na mv. Czas mi trochę uciekł, więc zobaczyłam je jakieś 20min po wydaniu. I nie ważne, że było koło 5 rano. przecież nie ma nic lepszego niż ukochany zespół! D.O.A mnie zabiło, skasowało mi feelsy, pozostawiło w ruinie. Jestem z chłopcami od debiutu i śmiało stwierdzam, że TO JEST ICH NAJLEPSZY COMEBACK! Naprawdę, Alex, Sunggu, Myunghan i Youngjun przebili samych siebie~ Wytwórnia zawczasu uprzedzała, że to będzie coś mocnego oraz, że zespół rozwinie skill w tańcu - wywiązali się z umowy. Zacznijmy jednak od początku... D.O.A (Dead or Alive) z tego co wyczytałam zostało zainspirowane grą o tym samym tytule. Nie znam jej jednak na tyle by się do niej odnieść, więc musimy zostawić ten temat na boku. W każdym razie zespól postanowił spalić figurę anioła, koronę cierniową i spiknąć się ze złem, które pojawia się jako kobieta, ale i tak oczom widza ukazują się tylko ręce. Nie chcę streszczać fabuły, bo teledysk jest po to, żebyście sami go obejrzeli ;) Kamera pracuje na najwyższych obrotach, mamy sporo dobrych ujęć z trochę większej perspektywy i przede wszystkim - zabójcze close upy. Ale w końcu kto z nas nie lubi podziwiać biasów z bliska? Fanki najbardziej rajcowały moment z łóżka czemu wcale się nie dziwię xD Trudno mi przytoczyć ulubiony fragment bo cały teledysk jest po prostu idealny. Pokazano nawet część choreografii, którą w całości można obejrzeć w osobnym filmiku. Może nie powiedziałam wam za wiele (czuję się z tym trochę dziwnie) ale nawet nie jestem w stanie, bo ten comeback jest za dobry;;;


Piosenka

Pomimo tego, że przesłuchałam tą piosenkę już niezliczoną ilość razy, to nadal nie zdołała mi się znudzić. Sama aranżacja jest bardzo interesującą sprawą bo łączy w sobie kilka modułów. Linia wokalna idealnie komponuje się z rapem tworząc zgrabną całość. Nie wyczuwa się tutaj oddzielnej przestrzeni jak w Baby Boy, gdzie moce partie Alexa i Youngjuna zupełnie zagłuszyły wokalistów pozostawiając dziwne uczucie niespójności (choć i tak bardzo lubię ten utwór) Tu wszystko jest na swoim miejscu i rozplanowane w taki sposób, żeby wszystkiego było po równo. Podział partii pomiędzy czterech członków to pestka, więc moim zdaniem jesteśmy w stanie nasłuchać się każdego głosu w takim stopniu. Nieco szorstki wokal Sunggu świetnie łączy się z delikatniejszym Myughanem idealnie z nim współgrając. D.O.A to bardzo przemyślana piosenka, która konsekwentnie utrzymuje nas w nieco niepokojącym nastroju.

Taniec



Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami HIGH4 przygotowali w pełni rozbudowaną choreografię, w której towarzyszą im tancerki. Całość prezentuje się naprawdę dobrze, a chłopcy postarali się pokazać nam coś nowego~ Warto obejrzeć <ok> 

Fryzury

Nowe kolory włosów przypadły mi do gustu i uważam je za udane. Zmiany jakich dokonali fryzjerzy nikogo nie skrzywdziły, nawet poprawiły sytuację. Przy ostatnim powrocie cieszyłam się, że włosy Alexa mocno przyciemniono, ale teraz gdy są rozjaśnione do brązu podobają mi się jeszcze bardziej. Sunggu w popielatym blondzie wygląda bardzo przystojnie i raczej nie mam obiekcji do jego uczesania. Myunghan wraz ze zmianą koloru na czarny tylko zyskał, wygląda jak chcący skraść duszę demon, ogólnie rzecz biorąc - przegiął xd Youngjun przeszedł za to znaczącą zmianę bo jego włosy są obecnie naprawdę jasne - niebieski toner zupełnie się wymył. 


Stroje

HIGH4 swoim comebackiem z D.O.A zapoczątkowało falę powrotów w tym miesiącu (o tym też na pewno napiszemy). Zdołałam zauważyć, że w listopadzie króluje głęboka czerń oraz biel waląca po oczach. Do tego najlepiej by wszystko było stonowane, eleganckie i nie zwracało na siebie jakiejś ogromnej uwagi. W teaserach pojawiały się subtelne dodatki i ewentualnie jakieś kolorystyczne akcenty np, na włosach. Chłopcy wpasowali się w obecnie panujący dress code: mrok i elegancja. Dużo koszul, marynarek, butków na obcasie, sporadycznie coś bardziej przykuwającego uwagę. Szaleństwa nie ma, ale taki ascetyzm w modzie też wygląda dobrze oraz pasuje do pory roku. Najbardziej podobała mi się kokarda Myunghana - zdecydowanie wygrała <3 



Podsumowanie

Tak jak mówiłam na samym początku D.O.A to najlepsza piosenka z jaką wrócił ten kwartet. Gorąco polecam jej przesłuchanie, obejrzenie mv oraz zainteresowanie się zespołem - uwierzcie mi, warto. Przy tym, że jest to zespół nugu* (czyli mało znany w Korei) oni naprawdę są zaskoczeni każdą naszą aktywnością. Mam nadzieje, że jeszcze zdołają kiedyś stanąć na podium w programie muzycznym (więcej o tym we wpisie "Nieznane"). Na koniec wrzucam jeszcze filmik z fanchantami, które HIGH4 przygotowują sami. Miłego oglądania ^^ 



A wy co sadzicie o D.O.A?
Podobał wam się comeback HIGH4?
Czekam na wasze komentarze!
Pamiętajcie, że 5 waszych wypowiedzi = następna notka

See ya!
GO UP, HIGH4!


Bandur ;3

~Oh, I'm losing control

admin
,
Cześć~ Dzisiejsza notka będzie krótką recenzją filmu, który widziałam już kilka miesięcy temu. Nie przeszkadza to jednak w jego ocenieniu, ponieważ nadal jest "świeży". Szukając pomysłu na wpis wpadłam właśnie na coś takiego. Do dzieła!



Tytuł: Wojna Imperiów
Tytuł angielski: Dragon Blade 
Tytuł oryginalny: Tian Jiang Xiong Shi
Premiera: 18 lutego (świat), 10 lipca (Polska)
Scenariusz i reżyseria: Daniel Lee 
Gatunek: Thriller, Akcja

Zanim podrzucę wam opis filmu opowiem, jak to się stało, że w ogóle zobaczyłam "Wojnę Imperiów". Generalnie zaczęło się od tego, że na którymś obserwowanym przeze mnie fanpage'u z Siwonem pokazał się zwiastun nowego filmu, w którym zagra. Z zafascynowaniem przyglądałam się trailerowi. Bardzo chciałam zobaczyć ten film, jednak nie liczyłam na to, że pojawi się on w polskich kinach, dlatego uznałam, że może któregoś razu trafię na niego w necie. Jak bardzo się myliłam! Podczas wakacji,idąc do sklepu minęłam plakat i o mało nie umarłam ze szczęścia. Natychmiast napisałam o tym Dooors, wypisując też godziny seansów. Były wtedy u nas nasze przyjaciółki, więc następnego dnia wybrałyśmy się wszystkie do kina. O godzinie 12 nie było praktycznie nikogo, cała sala tylko dla nas - wręcz idealnie. Dodatkowo jeszcze przed rozpoczęciem seansu dostałyśmy plakat (pozdrowienia dla miłego Pana z kasy biletowej, który dostrzegł naszą podjarę ^^). Chociaż film trwał cholernie długo (2h i 7min), uważam, że w żadnym wypadku nie był to stracony czas. 

A teraz co nieco o tytule~ W większości przypadków ludzie hejtują nadany przez nasz kraj tytuł,bo " jak można to tak przetłumaczyć?!", "przecież to w ogóle inny tytuł!" itd itd. Tym razem trzeba uchylić głowę, bo angielskie tłumaczenie to gówno, które w żaden sposób nie odnosi się do fabuły. Polski tytuł idealnie oddał całość i sądzę, że jest najlepszy <ok> 

Opis filmu:
 Huo An (Jackie Chan) dowodzi oddziałem specjalnym strzegącym Jedwabnego Szlaku – strategicznej drogi handlowej łączącej Chiny z Europą. Jego zadaniem jest utrzymywanie pokoju między trzydziestoma sześcioma narodami, które konkurują o kontrolę nad szlakiem. Pewnego dnia Huo An wraz ze swoimi najbardziej zaufanymi ludźmi zostaje niesłusznie oskarżony o przemyt złota i trafia do miasta-więzienia. Doświadczenie militarne Huo Ana i jego żołnierzy okazuje się przydatne, gdy pod bramami staje zdziesiątkowany rzymski legion pod dowództwem zbuntowanego Lucjusza (John Cusack). Jednak nie oni stanowią realne niebezpieczeństwo. Prawdziwe zagrożenie to wielotysięczne zastępy bezwzględnego generała Tyberiusza (Adrien Brody), podążającego tropem Lucjusza. Epicka bitwa, która rozegra się między garstką doraźnie sprzymierzonych przedstawicieli 36 narodów i legionistów a potężną rzymską armią, przejdzie do legendy

(żródło: filmweb.pl)


Przejdę teraz do moich osobistych odczuć na temat tej produkcji. Mam nadzieję, że uda mi się nie zrobić spoilerów, bo to byłoby najgorsze;;;;

Fabuła

Cała historia przedstawiona w filmie jest ciekawą wizją, ukazaną w przystępny sposób. Nie trzeba znać się na datach, wydarzeniach czy postaciach, żeby zrozumieć jego sens. Oczywiście wzbudzi on większe zainteresowanie tych, którzy lubią legendy, podania, mity i tego typu rzeczy. Całość poprowadzona jest bardzo konsekwentnie. Najpierw filmowi poszukiwacze przedstawią nam, o co mniej więcej chodzi, a potem będziemy mogli rozkoszować się zupełnie innym światem. Fabuła buduje napięcie, krok po kroku wprowadza nas w obserwowany świat. Muszę jednak powiedzieć, że pomimo dwóch godzin (co niby powinno wystarczyć) czasami działo się, aż za dużo. Jest sporo momentów, które zapierają dech w piersiach albo sprawiają, że chce nam się płakać,śmiać , no i dodatkowo wyzywać od najgorszych niektórych bohaterów (XD).Film tak jak otworzyła, tak zamknie para naukowców z czasów współczesnych. Historia chociaż wymyślona, moim zdaniem ma naprawdę dobre, nawet nieco pouczające przesłanie, o tym, że warto działać w grupie, a wspólnymi siłami można wiele osiągnąć, nawet jeżeli dzielą nas bariery np. językowe. Przyjaźń, wierność, oddanie i wiara w swoje możliwości, aż do utraty sił - te słowa także dobrze zobrazują film. 

Scenografia

Trzeba zacząć od tego, że "Wojna Imperiów" została zrealizowana z ogromnym rozmachem i nakładem pieniężnym. Jest najdroższym filmem w historii chińskiego kina, a wydano na niego (w przeliczeniu) 65 000 000 dolarów - i był warty każdego z nich. Czy jest to pustynia, budowle na odludziu, pojazdy, domki, wioski, uliczki, nie ważne, bo każdy z najmniejszych elementów jest starannie dopracowany. Nawet część rzeczy wygenerowanych komputerowo robi spore wrażenie. Bardzo podobała mi się początkowa scena, w której można zobaczyć całkowicie zaśnieżone góry, coś pięknego. Więcej powie wam sam film ;) 



Kostiumy

Tutaj również należy się aplauz! Stroje prezentują się nienagannie, wyglądają zachwycająco, dopasowane są dokładnie do każdej postaci i nie mamy problemu z ich odróżnieniem. Rzymskie zbroje wyglądają naprawdę zabójczo, odzienia strażników szlaku, też są uszyte tak, jak powinny. Lepiej już raczej nie można było tego zrobić, naprawdę. Wiem, że przez cały czas wychwalam ten film, ale naprawdę zrobił na mnie ogromne wrażenie i do tej pory nie mogę wyjść z podziwu. 


Muzyka

Jest to jednej z najistotniejszych elementów filmu, bez niej zupełnie nie ma klimatu, nie ma napięcia, nie ma po prostu niczego! Ta, którą stworzył Henry Lai, tak jak wszystkie powyższe elementy była przygotowana na najwyższym poziomie. Żeby nie było nudno, w "Wojnie Imperiów" nawet śpiewano piosenki! Jedną z nich wykonał Huo An, a po nim reszta zgromadzonych żołnierzy. Świetna scena ;)

Zdjęcia

Pod tym względem również nie mam zastrzeżeń. Ujęcia były zrobione ciekawie, ładne panoramy, dobrze poprowadzone sceny walk czy marszu wielkich armii. Nie pamiętam czy wykorzystano jakieś slow-motions, ale zbliżenia na bohaterów wyszły ciekawie. 




Bohaterowie

Jak wiadomo w filmie zawsze znajdą się "ci dobrzy" i "ci źli". Tak było również i tutaj, ale pojawiła się też postać, która zafundowała widzowi trzy etapy jej postrzegania - zabieg jest bardzo ciekawy, a efekt zadowala, choć mogło się to skończyć nieco inaczej (nie zrobię spoilera, o nie!). Bohaterowie szybko dają się polubić, zdobywają nasze uznanie, sympatię oraz zaufanie. Relacje między nimi są przedstawione bardzo naturalnie, wszystko toczy się swoim tempem. 

Najważniejsze postaci, to: 

-Huo An czyli Jackie Chan -> dowódca oddziału, który broni Jedwabnego Szlaku


-Lucius czyli John Cusack -> przywódca rzymskich legionów


-Tiberius czyli Adrien Brody > skurczysyn, którego nikt nie lubi. A tak na poważnie, czarny charakter filmu


oraz drugoplanowe, ale również ciekawe:

-Niebieski Księżyc czyli Peng Lin -> waleczna córka jednego z przywódców plemion


-Yin Po czyli Choi Siwon z Super Junior -> to właśnie on jest tą, "trój etapową postacią", ale o tym późnej. 



+ Oglądając sam początek filmu, wśród obsady zauważyłam Vannessa Wu - m.in piosenkarza, który któregoś razu współpracował z Kangtą (były członek H.O.T, obecnie artysta solowy SM). Co prawda zagrał naprawdę malutką rólkę, ale samo zobaczenie go bardzo mnie ucieszyło :D 


Uważam, że aktorzy dobrze odegrali swoje role, wczuli się w nie i wszystko fajnie wyszło~

Ocena własna

Film zdecydowanie polecam osobom, które uwielbiają i rozumieją, co chce nam dać azjatyckie kino. Czytałam trochę recenzji, jedni są "na tak", inni totalnie "na nie". Gusta są różne jak wiadomo, nie ma co o tym dyskutować. Moim zdaniem film był po prostu świetny, trzymał mnie w napięciu, wywołał u mnie sporo emocji i nawet...nie pozwolił mi wyjść do toalety. Wciągnął mnie zupełnie. Jeżeli ktoś lubi grę aktorską Siwona, to też warto zobaczyć go w takiej odsłonie. Jak dla mnie "Wojna Imperiów" to udana produkcja warta każdego dolara ^^ 

Jedyne co mnie zawiodło, to właśnie rola Siwona. Postaci na plakacie zazwyczaj mają spore role, są ważne i właśnie dlatego wyeksponowane. Nie chcę was zniechęcać, ale Pan Choi, pojawi się na ekranie 3-4 razy. Myślę, że w film wkręcił go Jackie Chan, z którym się przyjaźni i dlatego też nasz kpop'owy piosenkach pokazał się na plakacie. Tak czy siak, grał dobrze, zrobił co miał zrobić, a przede wszystkim - zachęcił mnie do pójścia na film (jak pewnie tysiące azjatyckich fanek xD). Wracając jeszcze do tego co mówiłam o potrójności:
1.Najpierw jarasz się samym faktem jego pojawienia się, typu: asdfghjkl zobaczę Siwona w kinie
2. Rzucasz ostrego hejta 
3, Płaczesz 

Podsumowując, polecam gorąco obejrzenie "Wojny Imperiów", gdy tylko znajdziecie dłuższą chwilę wolnego czasu~ 

~*~
UWAGA!
Przypominamy, że do ŚRODY możecie wysyłać swoje zgłoszenia do giveaway. Nagrody na Was czekają ;) 


See you soon!
Bandur ;3 

źródło zdjęć: filmweb.pl + google.

Recenzja - "Wojna Imperiów"

admin
,
Witam was kochani! Dzisiaj przychodzi do was Dooors z notką dotyczącą recenzji dramy ^^ Mam nadzieje, ze wam się spodoba ~



Tytuł oryginalny: 더 러버
Tytuł (latynizacja): Deo leobeo
Tytuł alternatywny: The Lover
Gatunek: komedia, romans
Liczba odcinków: 12
Nadawca: Mnet
Emisja: 02.04.2015 - 18.06.2015

Opowieść o czterech parach żyjących w różnych apartamentach w tym samym budynku w Hongdae. Oh Do Si i Ryu Doo Ri są po 30-ce i bez ślubu mieszkają już razem od 2 lat. Do Si jest aktorem głosowym, a Doo Ri prowadzi bloga i pisze recenzje. Pomiędzy Choi Jin Nyuh i Jung Young Joon jest 20 lat różnicy, a mieszkają ze sobą już rok. Young Joon jest uroczym piosenkarzem, który zawsze nosi ze sobą gitarę, choć nie do końca potrafi na niej grać, a Jin Nyuh w swoim ponętnym ciele kryje oszczędną ahjummę. Chociaż Young Joon często doprowadza ją do szaleństwa, kobieta nie potrafi się długo na niego gniewać i cały czas go wspiera. Trzecią parę stanowią Ha Sul Eun i Park Hwan Jung, którzy dopiero zaczynają wspólne życie. Sul Eun ze wszystkich sił stara się utrzymywać pozory bycia perfekcyjną kobietą dla swego wybranka, jednak przychodzi jej to z trudem. Ostatni apartament zajmuje Lee Joon Jae, typowy samotnik i domator, którego sytuacja finansowa zmusza do znalezienia współlokatora. Jego niechęć do nawiązywania kontaktu z ludźmi sprawia, że do dzielenia mieszkania wybiera obcokrajowca, który nie za dobrze zna koreański. Nowym współlokatorem zostaje Takuya, młody Japończyk zwiedzający świat. Uważa on, że Joon Jae marnuje swoją młodość, dlatego stara się wyciągnąć go z czterech ścian.

(źródło: dramawiki.pl)


Teaser oddający tylko małą część zajebistości tej dramy. Wybaczcie nie znalazłam z angielskimi subami.

Doszłam do wniosku, że nie będę opisywać całego wątku dramy, tylko posłużę się tym stworzonym przez innych. Jak widać źródło podałam poniżej. Sama skupie się na swoich własnych odczuciach co do tej dramy i podam jej ocenie. 


Na wstępie przyznam, że to jedna z dram, którą oglądało mi się z ogromną przyjemnością. Nie mogłam oderwać się od odcinków, a i tak starałam się je dozować by moje szczęście za szybko się nie skończyło. Pomimo opisu nie jest to typowo romantyczna opowieść o słodko pierdzących parkach. Jest to historia iście prawdziwa o relacjach damsko męskich jak i męsko męskich dla amatorów boys love. ^^ Komedia z jajem, tak to bym nazwała. Mamy tu mocny żart, trochę zboczeństw wiec od razu uprzedzam, ze dla delikatnych osób to nie jest. Mam na myśli, że jeżeli ktoś nie lubi zboczonych żartów czy momentów czy wszelako rozumianych skojarzeń to nie jest drama dla niego. Ja osobiście na każdym odcinku śmiałam się i płakałam jednocześnie, w pozytywny sposób. Po prostu mnie to bawiło. Oczywiście znalazły się tez momenty smutniejsze gdzie dało się uronić łezkę współczucia. Ale to dramy, one maja grac na naszych emocjach. Więc jeżeli ktoś nie przepada za rozdwojeniem/trojeniem.... emocji to oj żadna drama się nie nada xd


Ze wszystkich czterech par trzy bardzo polubiłam, jedna natomiast mnie wkurzała. W sumie wydaje mi się, ze taka była ich rola zważając na fakt jakie było zakończenie dla tej dwójki. Od każdej pary dało się czegoś nauczyć. W końcu opisywały cztery zupełnie inne związki. I muszę przyznać szczerze, ze moje feelsy sięgały zenitu za każdym razem gdy była mowa o JoonJae i Takuyi. Byli idealnym dopełnieniem tego i ciesze się, że reżyser się na to zdecydował. 


Dwanaście odcinków po mimo iż po za kończeniu dramy wydaje się to za mało, to w rzeczywistości jest to idealna liczba. Wszystko zostało tak zaplanowane, że w każdym epizodzie działo się naprawdę dużo mimo iż to było tylko 40 minut. Mimo wszystko żałuje, ze tak szybko to się skończyło. Jednakże zakończenie jest dla mnie zadowalające, lepszego sobie wymarzyć nie mogłam. Nie będę nic zdradzać. Przekonajcie się sami. Myślę iż po jednym odcinku zakochacie się w dramie tak samo jak ja. Jest genialna i warta uwagi. Wiec ja serdecznie wam ją polecam. I pomimo iż nie napisałam wam o niej dużo, a dałoby się opowiadać godzinami o tym co się działo, to wydaje mi się, ze warto zwrócić uwagę na tą pozycję. Nie widzę sensu w mówieniu i opisywaniu każdej sytuacji, ponieważ znikł by cały urok poznawania historii samemu. Zaufajcie Dooorsiowi! Nie pożałujecie. O ile lubicie się pośmiać i macie dość typowych romantycznych opowiastek to jest drama dla was!


To chyba tyle mam do powiedzenia na ten temat. Dziękuję za uwagę i liczę na komentarze. Informuję, że opłaca się je zostawiać. Niedługo wypada już trzecia rocznica naszego bloga i przygotowałyśmy dla was w podzięce coś małego. I chciałybyśmy nagrodzić co prawda tylko dwie, ale jednak oosby które udzielają się na naszym blogu. Także czekajcie na więcej informacji - pojawią się one w środę ^^ Bądźcie aktywni!! Hwaiting!

Do zobaczenia, Dooors <3



"The Lover" - Recenzja Dramy~

admin
,


Witajcie! W przeciągu popraw, sprawdzianów i zadań domowych wpadłam do was z szybką recenzją książki japońskiego autora, którą jakiś czas temu czytałam. Mam nadzieje, że wam się spodoba.


~Wszelkie informacje obracają się w nicość, świadomość miejsca jest odebrana, znaczenie rozpada się na kawałki, światy są oddzielane, aż pozostaje jedynie pozbawiona zmysłów cisza. ~
(cytat z okładki książki)



Tytuł: Po zmierzchu
Autor: Haruki Murakami
Liczba stron: 198

Autor opisuje wydarzenia zachodzące w ciągu jednego dnia w Tokio w różnych miejscach tego wielkiego miasta: odwiedzamy nocne restauracje, love hotel, dom na przedmieściach, podziemia wieżowca, w których odbywa się próba zespołu jazzowego, bary. Wśród bohaterów znajdujemy studentkę z dobrej rodziny, chińską prostytutkę i gangstera, studenta grającego na puzonie, byłą zawodniczkę kobiecych zapasów, dziewczynę uciekającą przed zemstą mafii i pracującego nocami tajemniczego informatyka.
(http://lubimyczytac.pl/)


Na tylnej okładce książki opis jest dokładniejszy, ale nie mogę go znaleźć.




   Książka jest bardzo lekka, można ją połknąć jednego dnia. Historia, która się w niej toczy jest bardzo prosta w zrozumieniu, czyta się ją przyjemnie i nie wymaga to większego wysilenia mózgu. Sądziłam jednak, że z historii bedzie coś wynikać. My jednak poznajemy jedną noc z życia Tokio. Kiedy wszyscy śpią znajdują się pewne jednostki, które ten sen zaniechają i pod pokrywą nocy ujawniają swoje tajemnice. Każdy ma swoją odrębną historię, tak jak mówi opis mamy studentkę, która cała noc siedzi w restauracji. Nie czuje ona potrzeby bycia w domu, ponieważ czuje się tam niechciana. Jako ta druga "gorsza" córka woli siedzieć w barze i czytać książkę. Jednak w ciągu tej nocy spotyka kilku ludzi, których poznaje część życia jak i odkrywa swoje. Można powiedzieć, że wątek tej dziewczyny jest najbardziej głównym ze wszystkich które się tam znajdują. I to ona opowiada najciekawsza opowieść o swojej siostrze. Ku mojemu rozczarowaniu nie zostało wyjaśnione co też dolegało lub stało się z ową siostrą. Jednak po nocy pełnej wrażeń i ciekawych osobowości nastaje nowy dzień , który jest kolejną nadzieją na lepsze. 
   O samej książce wiele nie można powiedzieć. Jest to specyficzny rodzaj pisania, który nie każdemu się spodoba. Po pierwszej powieści Murakamiego "Norwedian Wood" wiedziałam, że chce przeczytać więcej jego książek, ponieważ ma on ciekawy sposób przedstawienia rzeczywistości. Jego powieści są o normalnym życiu, problemach - literatura bardziej psychologiczna. Dlatego zaopatrzyłam się w ten egzemplarz i nie żałuję, co więcej z przyjemnością sięgnę po wiecej. 
   Po przeczytaniu tego miałam mały mindfuck, co tak właściwie się stało i po co to było. Ale takie te książki są tak samo było z "Norwedian Wood", jednak tam była głębsza historia. Nie wiem czy mogę tak po prostu polecić tą książkę. Jest to zależne od tego co, kto lubi. Jednak moim zdaniem jest zdecydowanie warta przeczytania, jezeli ktoś lubi zmierzyć się z szarą rzeczywistością również w książce. Ja przyznam szczerze potrzebuje czasem takiej książki, która da mi do myślenia i pozostawia niezłe wrażenie. 


A czy wy czytaliście jakieś książki Murakamiego? Jak tak to jakie i czy polecacie, napiszcie w komentarzach ^^


Więc jak mówiłam szybka recenzja, by blog nie był aż tak zaniedbywany. 

Oczywiście Newsy nadrobię w przyszłym tygodniu <3
Do zobaczenia wkrótce!

I tak jak było niedawno mogę liczyć na co najmniej 5 komentarzy?

Pozdrawiam cieplutko, Dooors <3

"Po Zmierzchu" Haruki Murakami

admin
,
Generalnie nigdy nie jest za późno, żeby poddać jakiś comeback ocenie, szczególnie jeżeli zespół niedawno zaczął promocję. Postanowiłam przybliżyć wam moje spostrzeżenia na temat powrotu grupy z naszej Wielkiej Trójcy. Zapewne już wiecie o kim mowa~ Let's go!



Teasry

SHINee jest jak Hiszpańska Inkwizycja - nigdy nie wiadomo kiedy się ich spodziewać. Niby wiesz, że wkrótce comeback, jednak zapowiedzi zawsze zaskakują fanów. Potem jest już tylko ekscytacja na najwyższym poziomie, setki pytań o koncept i ogólnofandomowe poruszenie. W przypadku tego zespołu panowała sekwencja - 1 dzień = teaser jednego z członków zespołu, jakaś fotka grupowa, zapowiedź mv'ki, higlight medly a potem już tylko czekać aż dostaniemy całość w swoje ręce. Tym razem zmieniono taktykę - przecież to żaden problem, że fanki dostaną zawału na widok... WSZYSTKICH 5 FOTEK NA RAZ! Zacznijmy jednak od początku~ Najpierw zostaliśmy wszyscy skuszeni intrygującym trailerem comebacku


W sumie niewiele mówi nam lasia, jej tyłek i obskurne pomieszczenie z mnóstwem plakatów naszych chłopców na ścianie. Najbardziej urzekła mnie przyjemna muzyczka i już wtedy czułam, że szykuje się coś naprawdę dobrego~ 

Następnego dnia ukazała się druga filmikowa zapowiedź i zabójcza seria wcześniej wspomnianych 5 fotek. Jasne, tytuł albumu ostrzega nas, że wszystko będzie po prostu dziwne, co jednak nie znaczy, że teasery mnie nie zaskoczyły. 


yedPKDj.jpg wOJRmjQ.jpg


hlGVem5.jpg Lfc7oxx.jpg 

JVLIuD4.jpg

Soczewki - łatwy sposób na zmianę koloru oczu. To nie pierwszy raz kiedy Lśniący ich używają, bo zdarzało się to już na koncertach np. podczas Evil, na występach albo z prozaicznego powodu - gdy któryś z nich miał ochotę je włożyć. Moim zdaniem nie ma nic piękniejszego niż ich brązowe paczadełka. Wiem, że dla nich to tylko codzienność powiewająca nudą ale... niebieskie? Naprawdę? Jeszcze przed comebackiem Key wziął udział w sesji do jednego z magazynów gdzie miał błękitne oczy i wyglądało to nieco niepokojąco. Komentując jednak te tutaj - creepy, creepy i jeszcze raz creepy. Swoją drogą, Dooors użyła uroczego stwierdzenia - "Jonghyun wygląda jak husky" 


Trudno się nie zgodzić XD

Dzień 3 przyniósł nam dwie grupowe fotki z baru, które jest jednym z miejsc odwiedzonych przez SHINee w teledysku. Żeby jeszcze zwiększyć ciekawość fanów opublikowano track listę, ale o niej trochę później.

nJr5Cq6.jpg idScACm.jpg

Czwarty dzień oczekiwania i myślisz sobie: Gdzie się kurde podziewa skrót piosenek? Zamiast podnoszącego ciśnienie higliht medly dostaliśmy na pocieszenie...plecy <ok>

P68MQTW.jpg
I'm bringing sexy back~ 

Dopiero 18 maja uraczono nas w końcu możliwością posłuchania piosenek ale za to w całości! Jak wiadomo internauci to kochane stworzenia dlatego nawet na youtube szybko można było znaleźć udostępniony album. Nie skorzystałam wtedy z okazji chcąc jeszcze wytrzymać dopóki nie wyjdzie mv, ale za to oglądałam reakcję na Odd gdzie odsłuchałam krótkich fragmentów i wcale tego nie żałowałam. Tego samego dnia pokazała się też zapowiedź do telewizji oraz dodatkowa porcja fotek. Muszę przyznać, że jestem zadowolona z efektu. Teasery skutecznie mnie przyciągnęły, są zgodne z przyjętym konceptem a do tego mają w sobie jakiś szczególny urok - nawet Taemin psychopata na samym dole~

5Orj8qf.jpg 
lLijLS9.jpg
9w15WtW.jpg
7CfqMWI.jpg EW6XGrA.jpg
R8hZfx0.jpg
Po wydaniu mv, SM udostępniło jeszcze kilka zdjęć konceptowych, ale już nie będę ich wrzucać.


Mv
Tropiki, impreza i ... porywaczki? W zasadzie trudno stwierdzić o co tak naprawdę tutaj chodzi. Moja ostatnia teoria to SHINee w roli uciekinierów wykorzystujących okazje aby dobrze się bawić. No bo skoro już nas porwano, to czemu nie? Początek teledysku wygląda tak jakby skleić typowy wyjazd na nagranie, wakacje i akcję z porwaniem, jednym słowem wszystko na raz a ty się człowieku domyślaj. *Może najpierw tak jak zawsze streszczę wam mv a potem dopiero wymienię najważniejsze uwagi* Zaczyna się taniec przerywany umiejętnie skonstruowaną fabułą. Po ogarnięciu się w dżungli, małym striptizie ze zmianą koszulek i opatrzeniu ran chłopcy wskakują na pakę furgonetki jadąc gdzieś przed siebie. Nie można oczywiście zapomnieć o towarzyszących im lasiach. Zakupy, browary, urywek wiadomości, szybka ewakuacja ze sklepu - co tam, że bez płacenia. Dalej cała ekipa biegnie do jakiegoś budynku i tutaj rozpoczyna się akcja, z której nie mogę za każdym razem kiedy oglądam teledysk. Dziewoja postanowiła zaciągnąć Onew do jednego z pomieszczeń. Przypiera go do ściany - ach ta klasyka z dram - i zaczyna pozbywać się koszulki prezentując nam swój strój kąpielowy. Gdyby to był Jay Park na pewno po chwili zrobiłoby się naprawdę gorąco (wiecie o co chodzi). Nagle tysiące Shawoli zamiera przed ekranem w oczekiwaniu na to co zrobi Jinki! Zmaca? Nie zmaca? Popatrzy? DAM DAM DAAAAAAAAAAAM! Lider popisał się niebywałą asertywnością gdyż...zasłonił usta ręką dają dziewoi do zrozumienia, że na nic z jego strony liczyć nie może.  

Wybaczcie, nie mogłam się powstrzymać xD

W dalszej części teledysku mamy krótkie party na dachu, jedzenie w ulicznym barze, przejażdżkę skuterami, kąpiel w basenie i de facto następną imprezę. Tutaj do akcji wkracza nasz bohaterski Minho. Wszyscy dobrze się bawią wywijając na parkiecie ale w pewnym momencie ktoś zaczepia jedną z koleżanek-porywaczek. Płonąca Charyzma staje w obronie niewiasty co niestety kończy się ciosem w kark wymierzonym butelką i nasza biedna Żabka zostaje porwana do toalety. Na początku wydawało mi się, że będzie ta sama akcja co u Jinksa, ale okazało się, że dziewoja chce pomóc. Zdjęła staniko-bluzkę, żeby zamoczyć ją w wodzie i zrobić Minho kompres. Urocze, prawda? Ale i tak wyląda jakby chciała go zmolestować xd Przy okazji łapcie drugi wytwór mojej yaoisycznej wyobraźni mam nadzieję, że tak bardzo wam to nie przeszkadza;;)


Na sam koniec zostaje nam jeszcze włamanie do baru, pokazowe tańce hulańce, następne browary i zadowoleni z życia chłopcy. Dobry nastrój psuje jednak syrena wozu policyjnego - SM przyjechało xD To teraz czas na opinie~ View jest najlepszym teledyskiem SHINee jaki ukazał się do tej pory. Dlaczego? Ponieważ w końcu jest nagrany w pięknym plenerze a nie w studio! Chłopcy mieli większą swobodę, świeże powietrze, słońce ale też dodatkowe zadanie bo musieli trochę poaktorzyć. Zdolne z nich Mordki, więc bez problemu poradzili sobie z odrywaniem wszystkich scenek. Mv'ka była kręcona w Brazylii (gdzie zespół pojechał na event modowy), Tajlandii i Japonii. Naprawdę świetnie ogląda się teledysk gdzie przestrzeń nie jest ograniczona przez cztery ściany. Całość jest pełna życia, pozytywnej energii, aż czuć zbliżające się wakacje! 



Piosenka

Jak wiadomo każdy utwór gdy jest już gotowy potrzebuje dobrego tekstu, który zwróci uwagę publiki, będzie zawierał angielszczyznę i różne chwytliwe słówka. Aby słowa do View w ogóle powstały wytwórnia zorganizowała konkurs w którym udział wzięło 30 osób. Na liście znajdowali się różni znani "teksćiarze", profesjonaliści, ludzie uważani za najlepszych w swoim fachu oraz...Jonghyun. Tak, nasz lśniący Dinozaur. Nie muszę chyba przypominać, że ma na swoim koncie sporo tekstów nie tylko dla SHINee i artystów ze swojej wytwórni (np. Pretty Boy z krążka "Ace" Taemina, jest jego autorstwa), ale też dla solistów którzy chwalili sobie współpracę z nim. Dodatkowo napisał też wszystkie teksty na swoją płytę i od czas do czasu tworzy coś na podstawie wysyłanych mu do radia historii. Zdolna z niego chłopaczyna. Zresztą, każdy ze Lśniącej piątki potrafi tworzyć co nie raz udowodnili. W każdym razie, konkurs rozstrzygnięto a wygrał go Jjong. Już kiedyś jego piosenka zyskała status promocyjnej i była to Juliette. Pomijając już wszystkie te fakty, moje uwielbienie dla UB itd. to piosenka jest po prostu genialna! Nie ważne ile razy się ją przesłuchało - nie da rady się z nią zmęczyć. Jest lekka, świeża, ma świetne tempo, taneczny bit, subtelną elektronikę przypominającą lata '80. Łączy w sobie wszystko co mieści się w moich kryteriach piosenki idealnej. Wokale Lśniących stoją na najwyższym poziomie - Taemin rozwinął skrzydła,zyskał więcej partii, Kibum zachwyca głosem. Jonghyun z Jinkim zapewniają najlepsze high-note'y, uwodzą...a Minho? Jak dla mnie mogłoby być go troszkę więcej. On też ma co pokazać, jego ciepły głos naprawdę jest warty wyeksponowania. W większej ilości można było go posłuchać na płycie Everybody, ale narzekać nie będę, bo tutaj też jest się czym rozkoszować. 


Taniec

Wiadomo, że w teledysku nigdy nie widać całości dlatego tak jak przy Call Me Baby, polecam zobaczyć występ na żywo. Obecnie oglądam na bieżąco każdy program muzyczny, w którym pokazują się Lśniący i nadal trudno mi wyjść z zachwytu. Przy okazji ciekawostek - SHINee sami wybrali View jako utwór, z którym będą się promowali. 


Jeżeli cofniemy się o ten długi rok i 7 miesięcy, pominiemy aktywność w Kraju Kwitnącej Wiśni oraz solowe projekty to cofniemy się do Everybody. Dlaczego do tego nawiązuje? Przypomnijcie sobie układ do tej piosenki. Był naprawdę dynamiczny, wymagał idealnego (jak zawsze <3) zgrania całego zespołu oraz litrów potu. Tutaj uzyskano (po raz kolejny użyję tego słowa) lekkość, wdzięk, ogólny luz. SHINee zawsze mistrzowsko sprawdzali się w roli tancerzy. Zazwyczaj oczy nakierowują nas na Taemina i Kibuma, którzy są zespołowymi dance machine a reszcie też się przyglądamy ale już może z niego mniejszą uwagą. Ten układ jest tak skonstruowany, że nie da się pominąć żadnego z chłopców. Każdy ma swoje przysłowiowe 5 min ^-^ Jak już jesteśmy przy tym temacie, to czy tylko mnie się wydaje, że Minho teraz jeszcze bardziej wkręcił się w taniec? Uwielbiam na niego patrzeć - ta bijąca od niego radość przy każdy ruchu, bezcenne. Najlepsze są jego dłuuuuuuuuuuuugie nogi, które trochę się za nim ciągną xd Urocze <3


Płyta

Odd jest 4 full albumem, który ma na swoim koncie SHINee. Znajdziemy na nim 11 zajebistych utworów, w tym dwie ballady. Słucham tej płyty w kółko i w kółko od kiedy tylko udało mi się ją pobrać. Naprawdę ciężko jest ją "zmęczyć", bo piosenki za każdym razem brzmią ciekawiej, lepiej, odkrywa się jakieś słówka, których wcześniej się nie słyszało. Może Odd nie jest szczególnie różnorodne pod względem gatunków muzycznych ale stanowi idealną całość. Trudno mi wskazać faworytów bo wszystkie są świetne! 

Tracklista:

1. Odd Eye
2. Love Sick
3. View
4. Romance
5. Trigger
6. Farewell My Love
7. An Ode To You
8, Alive
9. Woof Woof
10. Black Hole
11. An Encore

Tym razem SM nieźle nas urządziło i tak jak album Lucifer, Odd również ma wersję A i B. Różnią się okładkami, photbookiem oraz zestawem kart, więc fajniebyło by mieć dwie. Szkoda tylko, że jako grafikę wybrali tego strasznego klauna;;

   

Fryzury

Teledysk wyszedł niedawno ale już zdążyły pojawić się drobne zmiany. Fryzjerzy chyba nie potrafią trzymać łapek z daleka od nich~

Onew - trudno mi w ogóle nazwać kolor jaki lider ma na włosach. W każdym razie jest po prostu przedcudny i sama bym taki chciała. Uczesanie na ten comeback wybrali najlepsze (ale Jinkiemu też jest ładni np. we włosach postawionych do góry), szkoda tylko. że często zasłania się je czapką :c

Jonhyun - kiedy pod koniec promocji Why So Serious, Jjong wrócił z urlopu zdrowotnego z rozjaśnionymi do białego włosami to trudno było mi oderwać od niego wzrok. Potem ten kolor ewoluował w waniliowe odcienie blondu, platynę, siwe itd, raz nawet sam zafarbował włosy na niebiesko! Przez długi czas naprawdę nie chciałam, żeby miał jakiś inny kolor bo bardzo mi się w nim podobał. Potem na solo nieco je przyciemnił i miał taki popielaty. Comeback za comebackiem, koncert za koncertem...byłam pewna, że w końcu coś zmienią ale wróciło do białego. Najwidoczniej Jonghyunowi ten kolor bardzo przypadł do gustu <ok> Co do uczesania jest jak w przypadku Onew, ale z grzywką na płasko, DinoPuppy wygląda delikatniej.

Key - fryzura Kijaszka przypadła mi do gustu najmniej, zdecydowanie nie jest to coś w czym według mnie wygląda dobrze. Może tragedii nie ma, ale zdecydowanie mogło być lepiej.

Minho - w tym przypadku naprawdę się zawiodłam. Najpierw Minho miał ślicznie rozjaśnione włosy, wyglądał świetnie chociaż chwilkę mi zajęło, żeby się do nich przyzwyczaić. I tę chwilę w ogóle miał jasny kolor bo dzień lub dwa po tym, jak chłopcy wrócili z eventu z Brazylii raper wrócił do czarnego...Szkoda, wielka szkoda.

Taemin - zastanawiam się czy jego włosy w ogóle jeszcze dają ze sobą cokowliek robić i czy nie ma siana. Od Ace włosy Tae zmieniały się z naprawdę jasnego blondu na czarne. W kółko albo traktowali je rozjaśniaczem albo wracali do naturalnego koloru. Ostatni raz Minnie był blondynem na koncercie w Tokyo Dome a potem fryzjerzy poszli jeszcze dalej przez co on i Jjong wyglądali jak bliźniaki. Potem coś kombinowali w fioletowymi końcówkami aż w końcu ufarbowali je w całości. Jak dla mnie strzał w 10! Taemin wygląda ślicznie, bez dwóch zdań <3


Stroje

Ogólnie rzecz biorąc era Everybody przywodzi mi na myśl ciężki make-up, wyszukane, eleganckie stroje, dużo biżuterii. A tutaj? Zupełna odmiana! Zespół występuje w strojach, które spokojnie mogliby zakładać na co dzień, chociaż może nie wszystkie XD Jeżeli ktoś oglądał występy to na pewno zwrócił uwagę na te wspaniałe, szerokie gacie. Na stylizacje SHINee przy tym comebacku składają się kolorowe koszulki, bluzy z długim rękawem, swetry, luźne spodnie, szorty (polecam zobaczyć w nich Minho), dłuższe skarpetki, czapki i sportowe buty. W mv Jjong, Tae i Minho poświecili ramionkami - smuteczek, że Jinki i Kijaszek też ich nie pokazali. Niestety nie mogę powiedzieć, że wszyscy wyglądają dobrze, bo w przypadku Key, styliści nie potrafili się zdecydować czy dać mu koszulkę bez rękawów czy normalną, więc ubrali na niego obie. Dodatkowo wygląda jakby właśnie wyszedł z siłowni albo miał na sobie rzeczy po domu. Trochę spaprali sprawę ;/ To tylko taki mały minusik przy ogromnej całości, więc puśćmy to w niepamięć.

Grzechu warty sweterek Kibuma

Podsumowanie

View to jeden z najlepszych comebacków, jaki SHINee zrobiło od kiedy ich znam. Jestem w 110% zadowolona z tego co przygotowali. Wrócili z nowym, interesującym materiałem, który pokazał kolejne z ich wcieleń, chociaż tutaj wydają mi się być najbardziej sobą. Doskonale widać jak dojrzeli i mimo, że nadal nazywam ich chłopcami, to są młodzi, dorośli mężczyźni kradnący nasze serca.Dodatkowo zrobili się jeszcze przystojniejsi, o ile to w ogóle możliwe (Jjong wyjaśni w gifie na dole jak to się stało XD) Poza tym wydają się być i są szczerze szczęśliwi. W sumie wszystko co chciałam powiedzieć jest w punktach u góry~ Lśniący nawet nie spodziewali się, że tak od razu zawojują programy, a zdobyli już trzecią statuetkę! *dumny Shawol*
Przy okazji zachęcam do nabijania wyświetleń do View, bo za 7 milionów dostaniemy niespodziankę a jeszcze trochę nam brakuje.


A co wy sądzicie o comebacku Lśniących?
Podoba wam się a może przeciwnie?
Piszcie w komentarzach!

Do przeczytania~

Bandur ;3

Odd View

admin
,