Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Azjatyckie smaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Azjatyckie smaki. Pokaż wszystkie posty
Hej Mordeczki~ Zwykle opisuję dla was przysmaki z Kraju Kwitnącej Wiśni, ale dzisiaj przygotowałam notkę o potrawie z innego kraju. Będzie to o tyle ciekawe, że mogłam się przekonać jak smakuje naprawdę, więc teorię połączymy z praktyką~ Zapraszam na wpis o przeuroczych bułeczkach ^^



Baozi - są to chińskie kluski gotowane na parze, które mają w sobie ciekawe pod względem smakowym nadzienia. Bardzo rzadko podaje się je bez czegokolwiek w środku. Wywodzą się z północnej części Chin gdzie "baozi" oznacza po prostu bułeczkę. 

Przygotowuje się je z mąki pszennej, odrobiny tłuszczu, cukru, octu ryżowego oraz drożdży. Farsz jest bardzo różnorodny: od typowo mięsnego przez warzywny czy mieszany. Baozi podawane są na gorąco w uroczych bambusowych koszyczkach. Jako dodatek smakowy przeważnie dostaje się do nich sos sojowy oraz pastę chilli. 

Można wyróżnić dwa rodzaje bułeczek, które różnią się od siebie wielkością: 

1) dabao - które mają mniej więcej 10cm średnicy, a podawane są na wynos pojedynczo 
2) xiaobao - są dużo mniejsze, bo osiągają ok. 3cm średnicy i tak jak wspominałam są podawane w koszyczku po 8-10 sztuk. Dostaniemy je w restauracjach~ 


        

        

Według znanej w Chinach legendy bułeczki baozi wymyślił strateg wojskowy Zhunge Liang w Epoce Trzech Królestw. Przygotował wtedy kluski w formie ludzkiej głowy (nie widzę podobieństwa xd) i oddał je w ofierze bogom aby pomogli zwalczyć plagę, która nawiedziła oddziały. Ciekawostki zawsze warto znać ;) 

~*~

Skoro już wiemy skąd wziął się obiekt naszych dzisiejszych zainteresowań, przejdę do recenzji. Już raz "testowałyśmy" azjatyckie jedzenie, a konkretniej - tteokbokki na konwencie (Notka tutaj: KLIK)
Pomijając fakt, że BaDooor uwielbia jeść, to często też wymyśla czego chciałoby spróbować. Okazja nadarzyła się dosyć niespodziewanie. W pierwszy weekend września, a dokładniej w sobotę wybrałyśmy się do Wrocławia na Festiwal Food Track'ów. Znalazłam to ciekawe wydarzenie zupełnie przypadkiem, a skoro można tam skosztować różnych potraw od razu ochoczo zareagowałyśmy. Nie będę może opowiadać o całym dniu i ilości spróbowanego przez nas jedzenia, bo nie na to teraz pora. W każdym bądź razie zaczęłyśmy chodzić po placu przed Halą Stulecia sprawdzając co oferują sprzedawcy. Niepohamowana radość ogarnęła nas gdy zobaczyłyśmy stoisko z baozi! Mnóstwo ludzi chciało spróbować tego przysmaku, więc trzeba było odstać swoje w kolejce, co naprawdę się opłaciło. 

 cr. Cho Dooors. Korean Dreams Team

Stoisko nie było duże i tak jak widać na zdjęciu wszystkie bułeczki przygotowywane były w ogromnych, bambusowych koszach, które co jakiś czas zmieniały swoje miejsce i już wcześniej udało nam się podejrzeć jak wyglądają. Skusiłyśmy się na zestaw 3 klusek bo to idealnie wystarczyło na spróbowanie. Nie pamiętam dokładnie z czym były poszczególne baozi, więc mogę to tylko określić ogólnie. Jedna z nich miała nadzienie z wieprzowiny, jadalnego kasztana, pora i składnika, o którym nie pamiętam. Druga to była wersja japońska nikumany z wieprzowiną, grzybami shimhake i przyprawą pięciu smaków, a ostatnia była idyjska z dahlem i masalą. Samo ciasto bułeczki może nie różni się szczególnie od tych klusek, które możecie kupić zapakowane w sklepie spożywczym, jednak tu całą istotą jest właśnie nadzienie~ Najbardziej smakowała nam opcja nr. 3, a najmniej druga, której właściwie nie planowałyśmy, ale pan się pomylił :c Nie była najgorsza, ale umieściłabym ją na 3 pozycji. W każdym razie bułeczki zamoczone w sosie ze słodkiego chilli smakowały wspaniale! Chętnie zjadłabym je jeszcze raz, a myślę, że nie będzie to trudne. Restauracja, w której serwuje się baozi jest właśnie we Wrocławiu~ Podrzucam wam link do ich facebooka -> KLIK


omnomnomn


Wybaczcie brak lepszych zdjęć, ale byłyśmy zbyt zajęte konsumowaniem, żeby cykać fotki ;)

Na koniec gratis: BaDooor na wyciecze~ 


~*~
Notka co prawda była króciutka, ale mam nadzieję, że fajna. 
Czy jest coś azjatyckiego, czego aktualnie chcecie spróbować?
A może wy też już jedliście baozi?
Czekam na Wasze komentarze! 


See you soon!
Bandur ;3

Azjatyckie smaki: Baozi

admin
,
Ayyy~ Maj to miesiąc przepełniony sprawdzianami, kartkówkami i innymi tego typu sprawami zatruwającymi człowiekowi życie. Nasza nieobecność na blogu to głównie właśnie podane wyżej rzeczy oraz chroniczne zmęczenie. Spokojnie, ogarniamy się! Obiecujemy wrócić z pełną mocą~
Dzisiaj mam dla Was następną "smaczną" notkę z naszego kulinarnego cyklu ^^ Dużo tutaj kuchni japońskiej ale myślę, że z czasem koreańska czy chińska również się pojawią. O czym będziemy dzisiaj rozmawiać? O czymś kleistym i słodkim~ Zapraszam! 



Mochi - to tradycyjne japońskie kluski zrobione z klejącego ryżu oraz mochiko (mąki ryżowej). W formie podobne do dango, jednak są bardziej spłaszczone. Często nadziewa się je pastą ze słodkiej, czerwonej fasoli czyli anko lub truskawkami. Obtacza się je w czarnym sezamie goma, sojowym proszku kinako, albo zabarwia się je na zielono przy pomocy dodatku sproszkowanych liści yomogi. 

Te urocze kluseczki wyrabia się podczas specjalnej ceremonii nazywanej mochitsuki. Podczas jej trwania ciasto ryżowe ubijane jest w ogromnym, drewnianym albo kamiennym moździerzu, który nazywa się usu. Służy do tego specjalny, drewniany ubijak kine. Z gotowego ciasta formuje się kluski w różnych kształtach aczkolwiek dominują w formie wcześniej wspomnianych spłaszczonych kulek. 

[Mistrzowie w akcji]

Mochi spożywa się przez 365 dni, chociaż w Kraju Kwitnącej Wiśni najczęściej kojarzone są z obchodzeniem Nowego Roku i żegnaniem starego - wtedy robi się duże ilości tego przysmaku. Pomimo faktu, że mochi wyglądają nie pozornie mogą być naprawdę niebezpieczne! Dlaczego? Przez to, że są tak kleiste stanowią zagrożenie dla dzieci oraz osób starszych. Te dwie grupy wiekowe mają problem z ich pogryzieniem co pociąga za sobą ryzyko uduszenia. Najwięcej zgonów z tego powodu notowanych jest właśnie w Nowy Rok. Trochę to creepy, ale uznałam, że jest warte uwagi ;) 

Oczywiście jak wiecie Japończycy nigdy nie ograniczają się do jednej wersji danego produktu, dlatego możecie zjeść w mochi w naprawdę wielu smakach! Wybór zaczyna się od (moim zdaniem najpopularniejszej) wersji z zieloną herbatą kończąc na czymś tak "egzotycznych" smakach jak tiramisu itp.


Ciekawostka - Mochi jest popularne na Hawajach, w Korei Południowej, na Tajwanie, w Kambodży i Tajlandii. Zapewne jesteście ciekawi jak wygląda hawajska wersja, prawda? Cóż...nie wygląda za bardzo jak azjatycka ale to ciągle mochi. Nie jest to jedyna forma, ale ta jest najpopularniejsza, a w jej skład wchodzi m,in. kokos. 


A teraz kilka klasycznych przykładów z Japonii:





     

Gdyby ktoś chciał ich spróbować to przepisy naprawdę łatwo można odszukać w internecie. Jeśli nie macie ochoty bawić się w kuchni,to mochi możecie zdobyć na Yatta.pl (audycja zawiera lokowanie produktu XD) 

Przy okazji - K-pop zawsze zaskakuje nas czymś nowym, więc nawet taki uroczy przysmak znalazł swoje miejsce w teledysku Big Bang do Bae Bae. Chłopcy jedzą je pod koniec, możemy też zobaczyć jak spektakularnie zderzają się ze sobą niczym kosmiczne obiekty, a na dodatek tekst również o nich wspomina: 

Sticky rise cake ~~~~ (Hoo! Bae Bae)


I tym muzycznym akcentem kończymy notkę~
BTW, Dooors przeprasza was za brak poniedziałkowych K-newsów, ale wszystko nadrobi,

Co sądzicie o Mochi?
Którego smaku najchętniej byście spróbowali?
Piszcie w komentarzach ^^ 

See you soon,
Bandur ;3

Japońskie przysmaki - Mochi

admin
,
Hej, witajcie w kolejnej odsłonie serii notek dotyczącej azjatyckiego jedzenia. Wcześniejsze posty były poświęcone przysmakom z Japonii. Czas jednak wejść trochę do koreańskiej kuchni. Zapraszam!



Od razu mówię, że nie będzie to post należący do tych długich. Chciałam napisać o tej potrawie bo odkąd o niej usłyszałam i zobaczyłam jak wygląda chciałam ją spróbować. Nie spodziewałam się, że i taka okazja mi się zdarzy, ale kto czytał każdy post z tego bloga zwłaszcza recenzje konwentów, może kojarzyć, że o tym wydarzeniu była tam wzmianka. Jednak do oceny przejdę później. 


Tteokbokki (znane również jako: teokbokki, ddeokbokki, topokki, i dukboki) - to popularna Koreańska przekąska zrobiona z miękkiego ryżowego i rybiego ciasta (jako dwa składniki) oraz słodkiego sosu z czerwonego chilli. Jest powszechnie kupowana od ulicznych sprzedawców lub w pojangmacha (mała uliczna restauracja). Pierwotnie nazywana tteok jjim (떡찜). Podawana jako pikantne danie składające się z pokrojonego, duszonego ciasta ryżowego i z dodatkiem mięsa, jajek i przypraw.


Przykładowy filmik jak przygotować takie amu samemu w domu, oczywiście jest ich wiecej i wystarczy poszukać.

Jako, że tteokbokki to tradycyjne danie w Korei znane jest przez starszych jak i młodszych. Jest to także uliczne jedzenie wiec bardzo popularne. 
Filmik dla was jak wygląda taka restauracja - taka zwyczajna nie stoisko na dworze - z tym daniem i sposobem jej przyrządzania. Bardzo ciekawa sprawa. Sami możemy dobrać sobie dodatki i dobrać odpowiednie dla nas proporcje. 


Warto wspomnieć, że jest to naprawdę ostre danie. Stąd ten piękny czerwony kolor na koniec gotowania. Więc jeżeli ktoś nie przepada za takim jedzeniem to danie mu nie przypasuje.

Kiedyś czytałam (ale nie potrafię tego znaleźć i nie obiecuję, że mówię prawdę, wiecie jak to jest xd), a możliwe, że oglądałam iż w Korei są restauracje gdzie sprzedaje się ten przysmak w różnym stopniu ostrości dla prawdziwych rządnych przygód ludzi. Podobno, jeżeli ktoś zje całe takie danie, które wypala nam całe wnętrze dostaje karnet na jedzenie w tej restauracji za darmo przez cały rok. 

~Jeżeli mówię źle proszę wyprowadźcie mnie z błędu, może ktoś się bardziej zna~


Nie będę się już tak zagłębiała w historię tego dania, z jakiej dynastii pochodzi itd. Dla mnie wygląda to niezwykle apetycznie i cieszę się, że miałam możliwość spróbowania tego dania. Było to na konwencie BAKA. Razem z Bandurem trafiłyśmy na to przypadkowo i kupiłyśmy jedną porcję na spróbowanie - ponieważ ja bardzo chciałam. Były dostępne dwie wersje ostra i łagodna, my zdecydowałyśmy się na tą ostrą. I naprawdę takie było, teraz żadne rzekomo ostre danie nie robi na mnie wrażenia. Tamto danie wywołało u mnie szok, ale było niezwykle pyszne i mogłabym to zjeść jeszcze wiele razy. Pomimo ostrości, która faktycznie wypalała buzię i trzeba było sięgać po wodę było to przepyszne - tak powtarzam się. 

Czekam na dzień w którym będzie mi dane zjeść takie wielkie danie jakie przygotowała sobie powyżej dziewczyna w filmiku.

Produkcja masowa.
Szkoda, że u nas nie można kupić takiego gotowego jedzenia typu zupka kuksu jak w Korei. Sądzę, że wtedy to mogłoby być moje ulubione gotowe danie do zrobienia w domu i miałabym tego zapasy na miesiące xd 

Tak jak mówiłam post krótki, ale mam nadzieje, że wam się spodobał.

I tak jak mówiłam w Korean Dreams News wprowadzamy zasadę z komentarzami.

Więc jeżeli pod tym postem nie będzie przynajmniej 5 komentarzy lub więcej nie bedzie kolejnej tematycznej notki.
Czyli jest 5 komentarzy - jest nowy post. 

I mówimy tutaj całkowicie poważnie. Liczymy, że nas nie zawiedziecie. 

Ja się z wami żegnam, do zobaczenia (oby) następnym razem.

Dooors <3


Wszelkie pytania możecie kierować na aska KLIK

Azjatyckie smaki: Tteokbokki

admin
,
Ay Ay! Bandur wreszcie odsapnął od szkolnego natłoku sprawdzianów, kartkówek i innych takich. Mając czas wolny zasiadam do komputera, żeby przybliżyć wam kolejny japoński przysmak, a dokładniej bento. Obyście nie zgłodnieli po przeczytaniu tej notki ^^ Zapraszam~





Bento - japoński posiłek mający postać pojedynczej porcji na wynos. Można je kupić w wielu punktach gastronomicznych albo przygotować je samodzielnie w domu, jak to robią bohaterowie wielu anime. Wszystko zawsze wygląda smakowicie i aż ślina leci na sam widok tego jedzonka. Takie tradycyjne bento składa się z ryży, ryb lub mięsa oraz pikli i gotowanych warzyw.



Pakuje się je w specjalne pudełka, które zazwyczaj są plastikowe chociaż można spotkać wersje z drewna lub w takich masowo produkowanych. W internecie można dostać mnóstwo takich "śniadaniówek" chociażby z uroczym Rillakumą ^^

W Japonii bento można dostać praktycznie wszędzie. Czy to w zwykłym sklepie spożywczym, na stacjach benzynowych i kolejowych, w kioskach albo w domach towarowych. Istnieją też specjalne punkty/sklepy sprzedaży nazywane z japońskiego bento-ya. 

 Chociaż w Kraju Kwitnącej Wiśni, tak jak i u nas roi się od gotowych dań, Japończycy nadal bardzo chętnie sami przygotowują posiłki, które potem ze smakiem jedzą w pracy czy podczas szkolnej przerwy.


Bento mogą być proste, wyglądać zupełnie zwyczajnie i nie zwracać naszej uwagi aż tak bardzo. Oczywiście kimże byliby Japończycy gdyby nie zrobili z czegoś prawdziwego arcydzieła! Również w dziedzinie tworzenia wymyślnych wzorów z jedzenia są jednymi z najlepszych. Bento z Totoro, Pikachu, Salior Moon? Żaden problem!

 Na koniec troszkę fotek, ażeby nacieszyć oko ^^

 To bento szczególnie mi się podoba ^^

 


  I jak tu zjeść takiego uroczego koteczka? :C









W linku dodałam dla was stronę z fajnymi pomysłami na bento. Sposób przygotowania też można znaleźć na tej stronce, wybaczcie, że wybrałam tą po angielsku. W naszym rodzimym języku na pewno znajdziecie przeróżne przepisy na japońskie "pudełko śniadaniowe" *KLIK*

 Notka była krótka ale mam nadzieję, że wam się spodobała. A wy? Chcielibyście przygotować i zjeść takie bento? Piszcie w komentarzach ^^



See you soon~
Bandur ;3

Japońskie przysmaki - Bento

admin
,
Ayo~ Tutaj Bandur ;3 Jakoś tak mnie natchnęło na notkę o jedzeniu, dlatego dzisiaj będziecie mogli poczytać o dango. Czym jest ten japoński przysmak? Przekonajmy się ^^





Dango - tradycyjne japońskie kluski robione z mochiko, czyli mąki ryżowej. Często serwuje się je, jako dodatek do zielonej herbaty. Dango jadane są przez cały rok, na różne sposoby w zależności od pory roku. Zazwyczaj podaje się je po 3-4 sztuki nabite na szpadkę. Japończycy zazwyczaj posiadają kilka lub kilkanaście wersji jakiegoś dania i tak samo jest w przypadku dango. Ich nazwy pochodzą od użytych przypraw.

  • anko-dango - zrobione z popularną w Japonii słodką pastą z czerwonej fasoli azuki
  • botchan-dango - dango w trzech kolorach, które barwione jest czerwoną fasolą, jajkiem i zieloną herbatą
  • chichi-dango - lekkie, słodkawe, zazwyczaj są deserem
  • denpun-dango - wersja z wyspy Hoddaido, kluski są zrobione z mąki ziemniaczanej
  • goma-dango - z dodatkiem ziaren sezamu, kluski są jednocześnie słone jak i słodkie
  • hanami-dango - jedzone w czasie hanami (ten sam rodzaj klusek co botchan)
  • kina-ko-dango - podawane z mączką zrobionej z opiekanej soli
  • kushi-dango - dango na patyku
  • mitarashi-dango - polane syropem z sosu sojowego, cukru i skrobi
  • teppan-yaki-dango - również na patyku o smaku potraw smażonych na żelaznej patelni (jakkolwiek to smakuje xd)

[Kilk by powiekszyć]
Dango stało się naprawdę bardzo popularne. Często pojawia się w wielu anime czy mangach, przez co łatwo jest rozpoznawalne wśród fanów azjatyckiej kultury. Myślę, że najbardziej znane dango znalazło swoje miejsce w anime "Clannad". Pochodzi nawet z niego urocza piosenka, która stanowi ending. 



~~~~~

Co prawda notka była krótka, ale mam nadzieję, że się wam podobała ;)


Czytajcie, komentujcie, głosujcie w ankiecie
See you soon! 
Bandur ;3 



Japońskie przysmaki - Dango

admin
,
Hej ~ W dzisiejszej notce dla was Dooors. Postanowiłam napisać dla was trochę o herbacie, którą za pewne już bardzo dobrze znacie. Jednak czemu by nie przybliżyć jej historię trochę bardziej?




Większość z was za pewne poznała bubble tea dzięki k-pop'owi i gwiazdą, które ją piją. Zwłaszcza niejaki Sehun, który ta herbatę uwielbia i ten motyw jest wykorzystywany w większości fikach xD Myślę, ze tak jak ja po usłyszeniu o tym marzyliście by to spróbować. Nie? To wielki błąd! Ja o tym marzyłam. Jednak zanim przejdziemy do moich podbojów herbacianych, dowiedzmy się co nie co o tej herbacie ;) 


Bubble tea jest to napój na bazie herbaty (zielonej lub czarnej), mleka, jogurtu lub kawy (i z taką się spotkałam). Następnie wybieramy jeden z dostępnych smaków i dobieramy dodatki. Są nimi owocowe żelki, tapioka lub popping boba, czyli kuleczki wypełnione owocowym sokiem. Ich smaki możemy dowolnie wybierać. Zwykle w lokalach możemy wybrać jedną z dostępnych wersji lub samemu skomponować swój własny smak. Jest to chyba najlepsza zabawa w tym wszystkim. 

Menu z miejsca w którym byłam.
Skoro już wiemy na czym polega bubble tea, dowiedzmy się trochę o jej historii. 
Herbata ta przybyła do nas z Tajwanu. Wcześniej znajdując miejsce w sercach mieszkańców Chin, USA, Kanday i Korei. Stworzona została w 1987 przez Liu Han Jie, właściciela jednej z tajwańskich herbaciarni, znajdującej się w Taichungu. To on jako pierwszy połączył ciepłą herbatę z kostkami lodu, mlekiem oraz kulkami tapioki.
To własnie dzięki kuleczką tapioki (skrobia z korzenia manioku) herbata ta w bezpośrednim tłumaczeniu nosi nazwę Pearl Milk Tea lub w wersji zachodniej BUBBLE TEA! Od tego czasu na Tajwanie mnożą się herbaciarnie serwujące coraz to wymyślniejsze kompozycje herbat. 

Słynne pyszne kuleczki i żelki.
Napój był zwykle podawany na wynos do tego przewożony na skuterach, stad szczelne wieczko, które zapobiega wylewaniu się picia. Moim zdaniem to bardzo praktycznie bo możemy swobodnie chodzić z naszym pysznym "nektarem" nie martwiąc się, że przypadkiem rozlejemy co nieco. Jeden z problemów może być wbicie słomki. Należy pamiętać, że trzeba wieczko jednym zdecydowanym ruchem przebić, a nie starać się to wbić na siłę. Napoju jest zwykle nalane do pełna i takie wpychanie słomki spowoduje, że napój przecieknie (ah te doświadczenia). 


Plusem a za razem minusem są zostające na dnie popping boba. Bo za razem cieszymy się, że jest ich tak dużo, ale pojawia się problem ze zjedzeniem ich xD Po jakimś czasie nie chcą się wsysać słomką, wiec trzeba umieć się nią w inny sposób posłużyć lub zrobić tak jak ja czyli wsypać je sobie wszystkie do buzi xd
Można się tym trochę zasłodzić, co nie zmienia faktu, że jest to przepyszne. 


A i na koniec mała przestroga ode mnie. Nie przegryzajcie pod żadnym pozorem kuleczki ustami. Mi się tak niefortunnie zdarzyło i cały sok rozlał się po ustach xD Zważając, że sok był czerwony to już  w ogolę musiało wyglądać jakby mi krew leciała xd Mina babki która szła w moim kierunku - bezcenna. Sama o mało się nie popłakałam ze śmiechu XD

Jeszcze anatomia bubble tea a co tam xd
Podzielę się z wami jeszcze z smakami, które udało mi się wypróbować. Miałam okazje wypić juz 4 takie herbatę i za każdym razem starałam się brać inne smaki. Pierwszy raz piłam ją na konwencie wtedy wpiłam obie zielone herbaty jedną o smaku liczi z kolorowymi żelkami, natomiast nie pamiętam smaku drugiej być może była jabłkowa, ale jestem pewna ze miałam wtedy kuleczki liczi xd Obie były przepyszne. 
Za drugim razem na wycieczce w Opolu z Bandurem, również skosiłyśmy się na dwie bubble tea ja spróbowałam dwa warianty: 
Czarna herbata + jagoda + wiśnia popping boba = herbata doskonała <3
Zielona herbata + kumquat + marakuja popping boba = równie zacna ^^

Moje pyszne maleństwa.
Natomiast kombinacje Bandura to:
Czarna herbata + pomarańcza + mango popping boba =....<3
Zielona herbata + brzoskwinia + jogurtowe popping boba = ... <3
Według niej oba smaki był zaj*iste xD 


To tyle jeżeli chodzi o nektar kpoperów xD Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji tego spróbować, życze wam by wkrótce to się zmieniło ;) 

Trzymajcie się ciepło. Dooors 

P.S Jest coś o czym chcielibyście przeczytać?

źródła:
http://www.pijherbate.pl/o-bubble-tea
http://www.crazybubble.pl/herbaty-bubble-tea.php

Bubble tea ~

admin
,